USG
strona główna zespół koncerty galeria media kontakt

Księga gości:
Otwórz księge zła
Zapisz się w historii

linki
thanks to


Brak koncertów.

Wizyty: 3014

Muzyka


Intro

Armia


Wideo


Teksty

Złodzieje alkoholu
Niedamysię
Rozpuszczalnik
Śmierć perkusisty
Armia
Kacze opowieści
[***]
Wierszyk
Zły


Złodzieje alkoholu

Zgubiłem klucz do domu
Ukradną mi gitarę
Z pokoju po kryjomu
Wyniosą meble stare

Z lodówki wezmą piwa
I kromkę z margaryną
I będa to spożywać
Z piwnicy krojąc wino

Potem opróżnią barek
Kolekcję moich trunków
Więc ja im łby rozwalę
By ustrzec się rabunku

Zamiast wymieniać zamki
Zawieszę w drzwiach obrzyna
Zaczepię spust do klamki
To chwilę ich zatrzyma

W łazience kran otworzę
Na ziemię strumień wody
W kałużę potem włożę
Z kontaktu dwa przewody

Doleję domestosu
Do wódki w barku skrytej
Wzbogacę też w ten sposób
Samogon oraz prytę

Jesli o czyms zapomnę
I tak to nic nie zmieni
Nie przyjdzie złodziej do mnie
Bo klucz wciąż mam w kieszeni

23.04.2005 r.
^do góry^
Niedamysię 1. Skończyło się w garażu granie Wpadła kobieta w różowym kaftanie Najpierw na podjeździe wykonała pogo Potem drzwi podparła, przystawiła nogą Ref. Tak więc zostaliśmy bez dachu nad głową Za to piekło pochłonie sąsiadkę nerwową Że hamuje rozwój kultury i sztuki Klątwa na nią, jej dzieci, wnuki i prawnuki 2. I zaczęła krzyczeć, że brak nam kultury Że jesteśmy wstrętne, podłe kreatury Że tak być nie może, że na policję leci, Że tutaj tak głośno, a w domu śpią dzieci 3. Skoro taki wielki problem miała z nami Korzystniej by było ja ścisnac tymi drzwiami wykopać jej grób i tam ja pochować Nie będzie nas już więcej stresować 02.07.2005 r. ^do góry^
Rozpuszczalnik 1. To mała butelka, A przyjemność wielka Gdy ci w mózgu znika Moc rozpuszczalnika Wdychasz, żebyś poczuł Jak ci świat sprzed oczu Ucieka powoli I że nic nie boli Ref. Jeszcze jeden wdech A bym pewnie zdechł Lecz nie będę się bał Poszedłbym do nieba 2. Nie wiem co się dzieje Płyn z folii wietrzeje Na ryj sie wywalę A lecieć chcę dalej Więc kolegę wzywam By dolał paliwa W reklamówkę więcej I dalej sie kręcę 3. Widze od tej pory Przyjazne kolory Wokoło mnie wszędzie Łagodne krawędzie I obraz rozmyty Jak w oku podbitym Przytłumione dźwieki Muzyka i jęki 4. Ostatnio już prawie Co noc się tak bawię Gdy oczy zamyka Woń rozpuszczalnika Kiedy przyjdzie ranek Znów na nogi wstanę Na zakupy wielkie Po nową butelkę 28.08.2005 r. ^do góry^
Śmierć perkusisty 1. W połowie drogi spotkałem kobietę Z ręki mi dała sześć dziwnych tabletek Połknąłem pierwszą i nagi stałem Sam przed wysokim jak dom trybunałem Ref. Zbyt mało pali Więc raczej mnie spal I drzewa ścinali By wbić mnie na pal 2. Sześćiu przede mną wysokich drwali Na śmierć mnie skazało, lecz wybrać mi dali Żeby zagłuszyć nią moje zbrodnie Sam mogłem znaleźć dla śmierci melodię 3. Wsadź sobie w dupę swoje melodie Ja to wiedziałem i mnie z tym wygodnie Że w końcu złożę pod topór szyję I osiemnastu lat nie dożyję 23.02.2006 r. ^do góry^
Armia 1. Czyja to wina, że mesztem mnie kopie Gdy leżę pod łóżkiem we własnej ropie A kapral się moim ręcznikiem podciera Może pana premiera? Przez niego tu dzieci z liceum prowadzą Ja jeśli stąd wyjdę lekarze mi dadzą Żółte papiery z zaświadczeniem: wariat Tyle zrobiła mi armia Ref. Dobrze się czasem bawić kutasem Mając pięć palców na swe usługi Wspominasz dupy jedna po drugiej To bardzo odświeża polskiego żołnierza [Władysław Broniewski] 2. Czyja to wina, że mnie tu zesłano Mało jest przyjemnie, gdy codziennie rano Płucze mi głowę woda w kiblu bystra Może pana ministra? Po schodach kolegę na górę prowadzę Złamali mu nogi, bo poczuli władzę Tak biją, gdy ich kurwica ogarnia Tyle zrobiła nam armia 3. Raz tylko do roku są trzeźwi i czyści Na baczność w mundurach stawiani sadyści Gdy premier ogląda ich, wącha i liczy I nie wie, że twarz jego jest na tarczach strzelniczych Aż w końcu jakiś desperat w mundurze Ustawi polityków w szeregu przy murze Ciała porozwiesza za pysk na latarniach Tyle zrobi wam armia 07,08,09.07.2006 r. ^do góry^
Kacze opowieści 1. Pewien menel znany w środowisku Zechciał Kaczyńskiemu natrzaskać po pysku Zanim dostatecznie nisko się pochylił Japońscy goryle mu zęby wybili Na koniec, by lump miał na przyszłość naukę Zjechał go prezydent niczym burą sukę Bo jako że kaczory są całkiem nieduże Swobodnie mieszczą jeszcze chamstwo w garniturze Ref. Masz Kaczyński czego chciałeś Ja wiem, że Jarek jest pedałem Dlatego was złości Parada równości 2. Endrju czyli Wielka Nadzieja Brązowych Nerwowy oderwany gradem od krowy W starciu z prokuratorem nie doczekał drugiej rundy Wytrzymał zaledwie pięćdziesiąt trzy sekundy Smutny Roman nowomodnie od garnka ostrzyżony Z wysokości dwóch metrów pluje na zasłużonych Poza tym w telewizji wypada średnio ładnie Widzą go w dzienniku, to piorą czym popadnie 3. Polityk w kościele, bandyta w pałacu Fachowiec za granicą, artysta na kacu Dziwka na poboczu, menel w piaskownicy Złodzieje w urzędach, dzieci na ulicy To środek Europy w dwudziestym pierwszym wieku Rządzony przez faszystów i byłych esbeków Ja kończę flaszkę i pakować się zaczynam Bo żołądkowa gorzka mnie tu tylko trzyma 19,20.09.2006 r. ^do góry^
[***] Jeśli mi się kiedyś zdarzy Ciężkie poparzenie twarzy Oby nie Jeżeli mnie kiedyś spotka To, że zacznę gnić od środka Dobij mnie Kiedy już nie będę w stanie Zabić za ignorowanie Moich słów Gdy zapomnę raz nazwiska Towarzyszy od kieliszka Znów i znów Jeśli kiedyś nie powiecie Mi na jakim żyję świecie Się zdziwię I otworzę żyłę w ręce, Bo nie mogę żyć już więcej Prawdziwie Grób mój niechaj będzie prosty I niech rosną na nim osty I chwasty Niech się nie wyróżnia niczym, A wy pijcie tam ze zniczy Toasty Lepiej szybko żyć i z nożem I z butelką, pomimo że To boli Niż hodować się jak pastwa Na kolację dla robactwa Powoli 30,31.12.2006 r. ^do góry^
Wierszyk Dziecko to jest dar od Boga Piękna macierzyństwa droga Winna być owocem seksu Bez pigułek i lateksu Lecz, gdy zdarzy się awaria Tak, jak uczą w seminariach To już dziecko się poczęło Nowe życie rozwinęło Ref. Dziecko! Dziecko! To wierszyk o dziecku! Dajmy żyć małemu życiu Wychowajmy, szkolmy w piciu Będzie kiedyś naszym bratem Jak dla Jezusa Piotr i Paweł Więc, gdy dziecka niezbyt chcemy To żyć dajmy, choćby po to By w przyszłosci ono także Dało żyć starcom w maraźmie Uważajcie z plemnikami Tabletkami, kondomami Bo za chwilę zapomnienia Pójdziesz nawet do więzienia Złapiesz kiłę, syfa, wilka, Wrzód macicy, albo HIVa Lecz, jak mawiał święty Łukasz Chuja ręką nie oszukasz By wacek 2005r. ^do góry^
Zły 1. Krew, którą mam na nogach, To krew mojego wroga Pobity i opluty, Dostał mi się pod buty Zginie dlatego że Pomocy wołać nie może Kiedy mu gardło rani But mój na jego krtani 2. Krew, co zalewa oczy Chce bym jej wytoczył Plamiąc na zawsze ręce Z wrogów żył jeszcze więcej Więc gdy chcesz zostać zdrowy Lepiej nie podnoś głowy Bo jak się jeszcze wkurwię Wezmę i ci ją urwę Ref. Jeśli chcesz urwać mi włos z głowy W tym miejscu wyrośnie mi sto nowych I zmarszczę brwi, żeby cię dopadły Psy, albo sięgnął piorun nagły 3. Za stratę krwi dwóch kropel Wypuszczę z ciebie ropę I juchy twojej morze Moim toczonej nożem Za jeden ząb ze szczęki Zdychasz, a twoje jęki Wiedz, że mnie nie obeszły Wytarłem w nie podeszwy 4. Taką nieograniczoną Władzę mi w garści złożono: W lewej ręce mam płomienie Prawą ręką trzęsę ziemię Za mną na smyczy spokojna Idzie w kagańcu wojna A ciekawe, co się stanie Jeśli zdejmę jej kaganiec?... Ref. 31.01 i 04.02.2007 r. ^do góry^

© USG 2007